Coaching Finansowy

Pieniądza nie można gonić,	trzeba wyjść mu naprzeciw

Misja

Emocje w inwestowaniu - CHCIWOŚĆ

Pod koniec roku 1993, kiedy pracowałem w biurze maklerskim, przyszedł do mnie klient i powiedział, że chce się pożegnać, ponieważ zamyka rachunek i kończy inwestowanie na giełdzie. Na pytanie „dlaczego?”, przecież hossa trwała w najlepsze, odpowiedział, że jego celem było uzbieranie kwoty potrzebnej na zakup mieszkania. Właśnie udało mu się ten cel osiągnąć, a środkiem który mu w tym pomógł było inwestowanie (a właściwie to gra) na giełdzie. Zamknął rachunek i więcej już go nie spotkałem.

Co takiego nadzwyczajnego jest w tej historii? To, że w ciągu mojej dwudziestoletniej praktyki na rynku kapitałowym spotkałem tylko jednego inwestora/gracza, który potrafił powiedzieć: „Dość, tyle mi wystarczy”. Przeważająca większość ludzi postępuje zgodnie z powiedzeniem, że „apetyt rośnie w miarę jedzenia”. Gdy zarobią 10%, stwierdzają, że 15% byłoby znacznie lepszą stopą zwrotu. Kiedy zarobią 15%, zaraz myślą np. o 18% i tak dalej… Nigdy nie mamy dosyć. Chciwość, którą mamy w sobie, powoduje, że cały czas odczuwamy niedosyt.

Co ciekawe, nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to nie samo zdobycie pieniędzy sprawia nam satysfakcję, ale oczekiwanie na moment ich pozyskania. Potencjalne zyski z inwestycji są dla naszego mózgu jedną z wielu nagród, do których zalicza również jedzenie, picie, seks, poczucie bezpieczeństwa i inne. Ponieważ pieniądze są w stanie zapewnić nam szereg różnych przyjemności, nasz mózg odruchowo reaguje na nie z taką samą intensywnością jak w przypadku innych nagród.

Kiedy spodziewamy się zysków finansowych, pobudzamy do działania obszary mózgu odpowiedzialne za funkcjonowanie systemu odruchowego, co sprawia że np. po zakupie akcji oczekujemy i skupiamy się na tym, że ich wartość będzie rosła. Rosną również nasze emocje. Chwila, kiedy akcje osiagną oczekiwaną przez nas cenę nie jest już tak ekscytująca, wszak tego się spodziewaliśmy.

Konrad Grzebień