Coaching Finansowy

Pieniądza nie można gonić,	trzeba wyjść mu naprzeciw

Misja

Dochód pasywny

Co to takiego ten dochód pasywny? Okazuje się, że dla większości osób jest to pojęcie zupełne obce. Nie powinno to dziwić, wszak nikt nas w szkole o tym nie uczył, a pewnie i w niewielu domach jest to temat do rozmów przy stole. Wg Wikipedii dochód pasywny oznacza "okresowy (np. comiesięczny) dochód bez stałego angażowania własnej pracy.Osoby osiągające dochód pasywny bez wkładu własnej pracy nazywamy rentierami. Dochód pasywny otrzymywany jest wtedy, gdy raz wykonana praca (akcja, działanie) przynosi ciągłe zyski." O, już coś wiemy. Ale jak to? Raz wykonana praca przynosi ciągłe zyski?!  Tak, z tym że nie mówimy tu o pracy na etacie.

W Polsce pierwsze skojarzenie z dochodem pasywnym, to dochód czerpany z nieruchomości, a konkretnie z jej wynajmu. Właściwie każdy jest w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której posiada nieruchomość, a ktoś płaci mu miesięczny czynsz. Pytanie, skąd wziąć środki na zakup tej nieruchomości? Jeżeli nie dysponujemy kapitałem na starcie, to musimy go zdobyć. Jak? Na przykład poprzez własną pracę. Z tym, że nie chodzi tu o 8 godzin "wysiedziane" za biurkiem, ale o rzeczywistą pracę, czyli o pewien włożony wysiłek. Problem polega na tym, że w szkole i w domu, z reguły nikt nam nie pokazał, że jest to możliwe.

Tymczasem na świecie istnieje sporo systemów/programów/planów, które umożliwiają wypracowanie sobie dochodu pasywnego, przy niewielkim wkładzie własnym (nawet od kilkudziesięciu złotych). Aaa, wiem - powie ktoś - to pewnie chodzi o coś w rodzaju piramidy finansowej! Co ciekawe, najcześciej taka osoba nie potrafi wyjaśnić czym jest piramida finansowa. Słyszała tylko, że to oszustwo. Oczywiście piramidy finansowe są oszustwem i trzeba się od nich trzymać z daleka.  Często jednak ludzie mylą programy partnerskie czy marketing wielopoziomowy z piramidami finansowymi. Często myślenie idzie w tym kierunku: jeżeli w tej organizacji są poziomy (najczęściej jeszcze powiązane z różnymi dochodami), to już to zakrawa na piramidę. Tymczasem przyjrzyjmy się dowolnemu przedsiębiorstwu, czy będzie to bank, firma produkcyjna lub handlowa, a nawet instytucje administracji państwowej. W każdej z tych ogranizacji jest prezes lub dyrektor, poniżej jego zastępca, dyrektor departamentu/regionu/sieci, dalej kierownicy i pracownicy. A na każdym z tych poziomów zarobki są różne:) Często tych poziomów jest jeszcze wiecej! Skoro akceptujemy te struktury, to czemu zamykamy się na inne? Pewnie dlatego, że te pierwsze znamy od dzisięcioleci, a te drugie na naszym rynku funkcjonują dopiero od lat kilkunastu. Tylko czy tym samym nie zamykamy sobie drogi do zbudowania dochodu pasywnego?

Ale ok, powiedzmy, że z pewną dawką nieufności postanawiamy przyjrzeć się takiemu jednemu, czy drugiemu programowi partnerskiemu. Jeszcze się nie zdecydowaliśmy na przyłaczenie się, ale obserwujemy. I co? Nic, ponieważ z samego obserwowania nic nie wynika, a raczej nie wynika nic dla naszego portfela. Bo wiedzę zapewne posiądziemy. Mało tego, czasem daje się słyszeć - Jak Piotrek/Marek/Zosia w to wejdą, to ja też. Tyle, że w ten sposób możemy czekać, czekać i czekać. Jeżeli sami nie zrobimy pierwszego kroku, nic się nie zadzieje.

To normalne, że mamy obawy. Obawiamy się tego co nieznane i niepewne. Stąd trwamy na etatach  (modląc się aby redukcje dotknęły innych, a nie nas), a przy tym nie podejmujemy żadnego działania, dopóki nie znajdziemy się "pod ścianą". Jednak, czy nie czulibyśmy się bardziej komfortowo mając z jednej strony dotychczasową pracę, a z drugiej spokojnie budując sobie pasywny dochód