Coaching Finansowy

Pieniądza nie można gonić,	trzeba wyjść mu naprzeciw

Misja

Finansowy pesymista czy optymista?

Nie da się ukryć, pieniądze stanowią nieodłączny element naszego życia. Jeszcze 100 000 lat temu, aby przeżyć wystarczyło dogonić mamuta, pozbawić go życia, a następnie najeść się do syta i przyodziać w skórę. Dzisiaj nie wystarczy (częściowo dlatego, że nie ma mamutów;). Dzisiaj nie polujemy, dzisiaj zarabiamy pieniądze. Jednak efekt jest taki sam, człowiek pozbawiony pieniędzy nie będzie w stanie przeżyć. Stąd nasze dążenie do posiadania coraz to większej ich ilości.

Pojawia się jednak pytanie: gdzie jest granica? Jaka ilość jest nam niezbędna do życia, a gdzie zaczyna się nadmiar? Oczywiście wszyscy znamy przysłowie „od przybytku głowa nie boli”, ale znamy też inne „co  za dużo, to niezdrowo”. Zatem, ile to w sam raz? Odpowiedź nie jest ława, ponieważ nie zawsze obiektywne wskaźniki naszej sytuacji materialnej przekładają się na nasze zadowolenie. Nierzadkie są sytuacje, gdy dwie osoby o zbliżonych lub takich samych dochodach, zupełnie różnie oceniają to jak im się powodzi. Dochody i stan posiadania (obiektywna sytuacja materialna) oraz przekonanie i ocena (subiektywna sytuacja materialna), to dwa różne zjawiska.

Finansowy pesymista to osoba, która może mieć dużo pieniędzy i poczucie że ich nie ma, finansowy optymista może mieć obiektywnie mało pieniędzy i przekonanie, że jego sytuacja materialna jest dobra. Teraz pytanie: który z nich będzie w stanie zgromadzić oszczędności, a który będzie miał długi? Okazuje się, że optymiści finansowi , pomimo że dysponują mniejszą ilością pieniędzy od pesymistów, częściej od nich mają oszczędności. Pesymiści finansowi, pomimo że posiadają więcej środków finansowych od optymistów, częściej od nich narzekają na problemy finansowe oraz mają długi. Można u nich zaobserwować również negatywne nastawienie do pieniędzy i większy materializm. Częściej od optymistów traktują pieniądze jako źródło porównań społecznych  oraz wartościowania siebie i innych.

No dobrze, ale nadal nie wiemy ile to za dużo, a ile w sam raz? Nie wiemy dopóki nie znajdziemy punktu odniesienia. Czy Eskimos, który ma cztery psy jest bogaty czy biedny? – pada pytanie w reklamie telewizyjnej. To samo zjawisko występuje w odniesieniu do stanu naszego portfela. Dopiero, gdy porównamy swoja sytuację (zarobki, majątek) z osobami z naszego otoczenia, jesteśmy w stanie powiedzieć: „jestem zamożny” lub  „jestem biedny”. Uciekając się do porównań możemy poczuć się lepiej lub gorzej, w zależności od tego jaką grupę weźmiemy jako punkt odniesienia. Jeżeli pracuję i zarabiam średnią krajową, to pewnie nie jest to zbyt dużo w porównaniu do np. zarobków prezesa banku. Ale w zestawieniu mojej sytuacji z sytuacją osoby bezrobotnej?

Tak, punkt odniesienia  może nas radować lub smucić. Postrzeganie własnej sytuacji materialnej nie zależy tak bardzo od tego ile kto ma pieniędzy, ale jak patrzy na życie.