Coaching Finansowy

Pieniądza nie można gonić,	trzeba wyjść mu naprzeciw

Misja

Trzy źródełka

 O czym mówi teoria „trzech źródełek”? Nie, nie o problemach hydrologicznych kraju. Chodzi o trzy źródła dochodu.

W szkołach wbijają nam do głowy, że mamy się dobrze uczyć, zdobywać piątki i szóstki, zrobić dyplom, zdobyć dobrą pracę i być jej oddanym.

Niestety, w większości przypadków taki tryb życia nie prowadzi ani do bycia szczęśliwym, ani do niezależności, ale jedynie do frustracji. Pracujemy na etatach po to by zarabiać pieniądze, które przeznaczamy na spłatę swoich zobowiązań: kredytów, rat, czynszu, opłat itp. Na koniec nie zostaje nic, więc kolejny miesiąc to znów orka na ugorze, pod kierownictwem nie zawsze lubianych przełożonych, wykonując pracę, która nie zawsze sprawia nam satysfakcję.

Z drugiej strony etat to złudne poczucie bezpieczeństwa. Czemu złudne? Gdyż to bezpieczeństwo, czyli pewność otrzymania wynagrodzenia, to maksymalnie 3 miesiące (tyle ile najdłuższy okres wypowiedzenia). I nagle trach! Tracimy pracę. Niekoniecznie ze swojej winy. Cóż, polityka pracodawcy. I świat wali się na głowę. Nerwowo zaczynamy szukać nowej pracy, mając tę świadomość, że gdy pieniądze przeznaczone na czarną godzinę się skończą, będzie źle.  Co ciekawsze, nawet jeżeli szybko znajdziemy nową posadę, to popadamy w ten sam schemat. Schemat, który mamy już utrwalony przez lata wykonywania tych samych działań. Nierzadko jesteśmy przekonani, że nadajemy się tylko do tego, więc nawet nie rozważamy innych możliwości.

No dobrze, ale o co chodzi z tymi źródełkami. Praca to twoje podstawowe źródło dochodu. Jednak wcale nie musi być jedynym. Jeżeli pracujesz i  nie zarabiasz tyle ile byś chciał, jesteś właśnie w najlepszym momencie, aby pomyśleć o drugim źródełku. Nie mam czasu, praca na etacie zabiera mi go zbyt wiele. Zatem zastanów się: jeżeli praca zabiera ci zbyt dużo czasu, a jednocześnie nie zarabiasz kokosów, to chyba coś tu nie gra? Nikt nie mówi, abyś rzucił obecną pracę i zajął się czymś innym. Po co takie ryzyko? Nowe przedsięwzięcie to zawsze ryzyko. Zatem pracując, rozejrzyj się za czymś co może być twoim drugim źródełkiem. Możliwości jest tu naprawdę sporo. I to wcale nie musi zabierać ci dużo czasu. Znajdź sobie coś co nie wymaga (przynajmniej na początku) zaangażowania w dużym wymiarze godzin. Jeżeli okaże się, że zaczyna ci to przynosić dochód, wówczas sam zdecydujesz czy chcesz poświęcić temu więcej czasu. To będzie twoje drugie źródełko. Po pewnym czasie może okazać się, że to drugie źródełko przynosi ci dochód porównywalny z pracą na etacie. Jak się wówczas poczujesz? Czy nie odczujesz dodatkowego komfortu? Komfortu spowodowanego lepszą sytuacją finansową.

Ale w takim razie po co trzecie źródełko? Właściwie to tylko dla jeszcze lepszego samopoczucia. Jeżeli masz trzy źródełka, które przynoszą ci porównywalny dochód, to w tym momencie utrata pracy wcale cię tak bardzo nie zaboli. Stracisz tylko jedno źródełko, pozostałe dwa pracują i przynoszą ci dochód. Mając tylko jedno źródełko, tracąc je tracisz wszystko.

Często jest tak, że praca na etacie wprowadza nas w poczucie błogiego rozleniwienia. Wprawdzie zdajemy sobie sprawę, że ten stan nie musi trwać wiecznie, ale dopóki tej pracy nie stracimy, tkwimy w tej swojej strefie komfortu i nie robimy nic. Tzn. robimy mnóstwo rzeczy, ale nie takich które powodują, że zarabiamy pieniądze. Praca na etacie rozleniwia. Nie chcemy dostrzegać nowych możliwości, bo i po co. Wynagrodzenie spływa mi co miesiąc na konto, wprawdzie mogło by być więcej, ale nie jest źle. Wszak inni mają gorzej. Tak, ale są też tacy którzy mają lepiej. Do których lepiej się odnieść?

I dopiero w chwili, gdy tracę pracę zaczynam się rozglądać za innymi możliwościami. Cóż z tego, skoro i tak moim pierwszym wyborem jest znów kolejny etat. Dopiero kiedy widzę, że może być ciężko zaczepić się gdzieś na stałe, nagle zauważam możliwości, które do tej pory pomijałem. Tylko, że teraz jestem w takim stanie emocjonalnym, że nie na wszystko jestem w stanie spojrzeć na chłodno, bez emocji - ponieważ widzę jak kończą mi się pieniądze. W związku z tym trzeba brać co jest. I tu niestety często skazani jesteśmy na popełnianie błędów. Nauczeni pracą na etacie szukamy szybkiego źródła zarobków. Źródła, w którym ktoś zapłaci nam za poświęcony czas, a nie za rzeczywistą pracę i jej efekty. Również wtedy możemy paść ofiarą różnego rodzaju „magików”, którzy będą przed nami roztaczać obietnice złotych gór. A my, przyciśnięci do muru, możemy łatwo podjąć decyzję, która okaże się błędna. A później powiemy: to nie działa!

Zobaczmy zatem jak ważne jest by budować swoje źródełka nie w chwili kiedy jesteśmy pod ścianą, ale w chwili kiedy spokojnie tkwimy na etacie. Mamy zaplecze w postaci comiesięcznych wpływów na rachunek i  różnego rodzaju możliwościom zarobku możemy przyjrzeć się na chłodno, nie podejmując pochopnych decyzji.

A dlaczego trzy źródełka, a nie pięć czy siedem? To proste, trzy można łatwiej ogarnąć. Natomiast jeżeli starczy ci czasu i energii to może być ich znacznie więcej. Chodzi jednak nie o ich ilość, ale o to by dochód który ci przynoszą był w miarę możliwości stały i satysfakcjonujący cię.

A co może być tym drugim, trzecim i kolejnym źródełkiem? O tym czytaj w kolejnych artykułach:)